Studiów magisterskich dedykowanych komunikacji wewnętrznej brak. I dobrze, o czym dalej. Za to innych możliwości nauczenia się zawodu po kokardkę. Wiedza, doświadczenie, inspiracje, ba nawet narzędzia leżą na przysłowiowej ulicy. Kiedy, po co i jak się schylić? Oto subiektywny przewodnik, jak się uczyć komunikacji wewnętrznej.
Właśnie przygotowujesz się do matury i należysz do tych nielicznych wybrańców, którzy marzą o pracy w komunikacji wewnętrznej
[Zacznijmy od tego, że bardzo chciałabym Cię poznać osobiście i pogadać o tym, co Cię do komunikacji wewnętrznej pcha i utwierdzić w przekonaniu, że to najlepszy zawód świata.]
Licencjatu poświęconego wyłącznie komunikacji wewnętrznej próżno szukać. I bardzo dobrze, żeby w tym zawodzie sobie poradzić i mieć z niego frajdę, warto mieć jak najszersze horyzonty.
Szukaj więc uczelni i zajęć, które połączą ogień z wodą. Jeśli dziennikarstwo, to zapisz się na zajęcia z biznesu. Jeśli ekonomia, to wybieraj wykłady z z socjologii i filozofii. Jeżeli psychologia biznesu, to zrób sobie kurs z ekonometrii. No dobrze – może z tą ekonometrią przesadzam (po własnych trudnych doświadczeniach największym wrogom nie życzę), ale analityka danych koniecznie.
Ćwicz umysł we wszystkich kierunkach, bo to przyda Ci się bardziej niż uczenie się na tym etapie modeli lub narzędzi. Unikaj PRu i marketingu tak długo jak możesz. Pewnie zaraz podpadnę wielu osobom, ale obie te dziedziny mają tendencje do syntetyzowania i upraszczania obrazu. Zanim zaczniesz testować modele, zachwyć się (albo przeraź, co w gruncie rzeczy wyjdzie na to samo) złożonością naszej rzeczywistości.
Jeśli się da studiuj po angielsku albo bingewatchuj BBC w oryginale – a najlepiej rób i jedno i drugie. Czy chcesz, czy nie, angielski jest językiem naszej branży.
W między czasie twórz treści. Po pierwsze, żeby oswoić się z narzędziami (te wewnątrz będą wyglądy podobnie), pod drugie, żeby Ci w krew weszło pisanie, tworzenie filmów lub grafik.
Jeśli dobrze liczę, właśnie skończyła Ci się doba, dorzucę więc jeszcze wolontariat ;) Budowanie społeczności wewnątrz organizacji to będzie Twój chleb powszedni, dobrze jak najwcześniej zdobywać praktykę.
Właśnie kończysz studia i chcesz znaleźć pracę w branży
[Gratuluję Ci decyzji, w tej pracy nie będziesz się nudzić.]
Czujesz, że jeszcze brakuje Ci wiedzy, rzuć się w przestworza internetu. Jeśli mogę Ci coś doradzić, nie idź od razu na studia podyplomowe lub szkolenia. Te smakują najlepiej, kiedy masz już w nogach doświadczenie wyniesione z pracy.
Mądrość ludu głosi, ze w internecie jest wszystko. A komunikacja wewnętrzna jest tego modelowym przykładem. Niewiele branż tak otwarcie dzieli się narzędziami, pomysłami, podejściami i dobrymi praktykami. Lubisz czytać – znajdziesz blogi, lubisz słuchać – znajdziesz podcasty, lubisz oglądać – znajdziesz webinary.
Chcesz zebrać punkty do CV? Otrzaskaj się z narzędziami. Wiem, wiem – pewnie marzy Ci się pisanie strategii, a nie edytowanie SharePointa, ale komunikacja w organizacji bardziej niż wiele innych prac opiera się na zaufaniu. Zanim Twoja szefowa zaufa Ci w strategicznych zmianach, będzie chciała móc na Tobie polegać w tak przyziemnych sprawach, jak aktualizacja intranetu.
Działaj dalej w lokalnej społeczności lub udzielaj się w wolontariacie. Pokaż, że potrafisz łączyć, a nie dzielić.
Bywaj – czyli jak to się mówi bardziej biznesowo – buduj sieć kontaktów. Może nie od razu chcesz zainwestować grube tysiące w konferencje branżowe (i słusznie), ale pewnie masz w okolicy spotkania HR, employer brandingowe, zarządzania zmianami, lub social mnanadżerów. Korzystaj, póki masz czas i chęci, żeby się gdzieś wieczorem ruszyć.
Pracujesz już chwilę i wciąż chcesz się rozwijać
[Kilka opcji do wyboru z naciskiem na „wyboru”, bo przecież pracujesz.]
Idź na studia podyplomowe. Możesz rozważyć z pierwsze studia podyplomowe poświęcone wyłącznie komunikacji wewnętrznej na SWPS. Szukasz specjalizacji? Przyjrzyj się studiom z zarządzania zmianami lub employer experience.
Idź na szkolenia. Od nich oczekiwałabym konkretnych narzędzi albo zderzenia z praktykami i wymiany doświadczeń.
Idź na kurs trenerski lub do szkoły facylitacji. Czy zostaniesz trenerem, czy nie, narzędzia, które zdobędziesz bardzo przydadzą Ci się w codziennej pracy.
Przekonaj swoja firmę, że warto pojawić się na konferencji branżowej. Nie ograniczaj się do konferencji krajowych – im bardziej przyglądam się komunikacji wewnętrznej z perspektywy różnych krajów, tym więcej widzę części wspólnych.
Przejrzyj komunikacyjny internet, zapisz się do newsletterów i wybierz trzy, cztery najlepsze. Dawno temu, mój naiwny opór budziły newslettery firm doradczych. Powiedzmy szczerze – obawiałam się nachalnej sprzedaży. Dziś mam wręcz przeciwnie, a do mojej skrzynki trafiają wyłącznie testowane w praktyce rozwiązania.
Zapisz się do organizacji branżowej. W Polsce organizacji poświęconej komunikacji wewnętrznej nie znalazłam, szukałam więc za granicą. Testowałam już IABC i CIPR, IOIC. CIPR mogę polecić z czystym sumieniem, a to dlatego, że ich system motywowania do rozwoju jest na wagę złota. Szczególnie, kiedy pracujesz na etacie i na nie wiele poza pracą starcza Ci czasu. IOIC cenię za program mentoringowy, IABC przeżywa właśnie drugą młodość i warto się przyjrzeć ich ofercie.
Pracujesz już tak długo, że czujesz, że nic Cię już nie zaskoczy
[Na przekór temu, zrób wszystko, żeby dać się zaskoczyć.]
Zmień otoczenie. Nawet, jeśli na studia podyplomowe nie masz już chęci, poszukaj jednego kursu na uczelni. Wykłady na publicznych uniwersytetach są z reguły otwarte. Ja tak zaliczyłam kurs psychologii społecznej na UJ. I równie cenny jak zdobyta wiedza, był powrót do uczelnianej ławki. A dzisiaj zapisałabym się na zajęcia z socjologii, urbanistyki albo etnografii.
Wyjdź do ludzi. Poszukaj wydarzeń – mniej lub bardziej związanych z komunikacją wewnętrzną. Bywaj tam, gdzie ktoś westchnie łącząc się z Tobą w bólu wdrażania strategii i tam, gdzie nie będzie miał zielonego pojęcia, czym się tak naprawdę zajmujesz. Dla mnie takim oddechem są wydarzenia wokół semiotyki.
Znajdź wolontariat. Rzeczywistość organizacji opartych na wolontariacie potrafi wywrócić do góry nogami nasze utarte schematy, ale i przywrócić blask naszym zgranym narzędziom. Dla mnie to nieustanne źródło zadziwienia i powiew świeżości. Stąd wziął się pomysł na CommsBesties od Serca. Poczucie, że nasza praca ma sens ma ogromny wymiar teraupeutyczny.
Dziel się doświadczeniem – najlepiej się uczymy, kiedy musimy wytłumaczyć innym, to co już podobno wiemy. Nawet jeśli myślisz, że tyle już osób opowiada o komunikacji wewnętrznej, wierz mi – jest jeszcze dużo miejsca na Twój głos.
Wokół nas pod dostatkiem sposobów, jak się uczyć komunikacji wewnętrznej. Idealne warunki, żeby wybierać, testować i szukać tych dopasowanych dla siebie. Do dzieła :)
Chcesz o komunikacji wewnętrznej porozmawiać, napisz. Szukasz mentorki, konsultantki lub audytorki komunikacji wewnętrznej? Porozmawiajmy i sprawdźmy, dokąd nas ta rozmowa zaprowadzi.
A już za dwa tygodnie o metaforze, które zabija Twoją organizację.
