Jeśli o krajach, to tylko o ich zaletach. Jeśli o narodach, to tylko o ich tradycjach. Jeśli o historii, to tylko w kontekście atrakcji turystycznych. Jeśli o ekonomii, to tylko na przykładzie wspaniale rozwijających się miast. Jeśli o zdrowiu to tylko w kontekście spa. Jeśli o restauracjach i hotelach, to tylko o tych najlepszych.
Dyskretny połysk luksusu.
Mowa o miesięcznikach linii lotniczych. Pewnie zdarzyło ci się taką publikację przekartkować, może nawet przeczytać. Ja się od razu przyznam, mam do nich słabość. Idealnie odpowiadają na moją potrzebę lepszego, spokojnego i pięknego świata.
Częścią uroku takiej prasy jest jasna obietnica, że nic mnie w niej nie zmartwi, nie zaniepokoi, nie zatrzyma. Za ten komfort płacę świadomością, że to tylko część prawdy. Z perspektywy kilku tysięcy kilometrów nad poziomem morza, groźba rozczarowania, kiedy (o ile w ogóle) wyląduję w jednym z tych miejsc, w ogóle nie wydaje się problemem.
Taki eskapizm przez kilka godzin podróży to nic złego. Miło unosić się nad chmurami. Dosłownie i metaforycznie.
A co, jeśli tak wygląda nasza firmowa gazetka? Albo intranet?
Jeśli o projektach, to tylko o kamieniach milowych i sukcesach. Jeśli o historii firmy, to tylko o radosnych wydarzeniach. Jeśli o pracy, to tylko o awansach i osiągnięciach. Jeśli o wskaźnikach ekonomicznych, to tylko tych pozytywnych. Jeśli o wynikach badania zaangażowania, to tylko o tych rosnących.
Każda z tych rzeczy może być prawdziwa, ale razem tworzą nieprawdziwą rzeczywistość. Nasze indywidualne doświadczenie pracy jest zawsze bardziej zniuansowane. Realia prowadzenia projektów czy robienia biznesu rzadko przypominają szeroką i prostą drogę do sukcesu. Mnóstwo w nich zakrętów i nietrafionych decyzji, problemów i niestety też porażek. Zdarzają się odejścia albo nawet zwolnienia. Gdzieś zza rogu wychyla się sytuacja ekonomiczna, a do tego zwykła, codzienna rzeczywistość pcha się nam do naszych organizacji drzwiami i oknami. A nasi ludzie nie czytają tego oderwani od ziemi. Wręcz przeciwnie, przeglądają takie publikacje zanurzeni w rzeczywistości naszych organizacji po uszy.
Semiotyka nauczyła mnie, żeby patrzeć, czego brakuje, czego nie widać, lub wręcz, co ukryto. Ale nie trzeba być semiotykiem, żeby w zauważyć, że jakieś tematy w naszej organizacji zamiatane są pod dywan.
To czego decydujemy się nie pokazywać, jest komunikatem. Bardzo mocnym komunikatem.
Kiedy więc decydujesz o danym temacie, przyjrzyj się jak współgra on z innymi:
- jakich tematów jest zbyt dużo?
- jakich tematów jest za mało?
- a jakich tematów w ogóle nie poruszasz?
- jaki procent Twoich odbiorców odnajdzie się w historiach lub przykładach, które opisujesz?
Na luksus i eskapizm są w komunikacji wewnętrznej i miejsce i czas, na przykład podczas dorocznych imprez firmowych. Ale jeśli chcesz zbudować zaufanie do treści, kanałów i narzędzi komunikacji wewnętrznej w twojej firmie, wyważony realizm będzie zdecydowanie lepszą strategią.
Chcesz o komunikacji wewnętrznej porozmawiać, napisz. Szukasz mentorki, konsultantki lub audytorki komunikacji wewnętrznej? Porozmawiajmy i sprawdźmy, dokąd nas ta rozmowa zaprowadzi.
A już za dwa tygodnie o kompletowaniu komunikacyjnej wyprawki.
